Jak powstają skamieniałości. Wyjaśniamy dziecku

Dziecko ogląda w muzeum szkielet dinozaura i pyta, dlaczego jest z kamienia. Dobre pytanie, bo kiedyś były to zwykłe kości. Żeby zamienić się w kamień, musiały przeleżeć pod ziemią tysiące, a nawet miliony lat.
Odpowiedź w jednym zdaniu
Najpierw trzeba się szybko schować
Zwykle po martwym zwierzęciu nic nie zostaje. Zjadają je inne zwierzęta, a miękkie części gniją. Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej wyjaśnia, że tylko czasem twarde części trafiają pod warstwę osadu i z czasem się mineralizują.
Muzeum Historii Naturalnej w Londynie nazywa fosylizację bardzo rzadkim zdarzeniem, bo muszą się zbiec szczególne warunki. Ciało musi szybko przykryć muł, piasek albo drobny ił. Pod taką warstwą jest mało tlenu i rozkład zwalnia. Dlatego skamieniałości najczęściej zostają po tych zwierzętach, które żyły przy wodzie. Około 99% znalezisk to zwierzęta morskie, na przykład małże i rekiny. W morzu piasek i muł zasypują ciało bardzo szybko.
Nawet dinozaury znajduje się głównie tam, gdzie kiedyś były rzeki i jeziora. Naukowiec z muzeum David Button mówi, że zwierzęta zasypywała powódź albo porywała je rzeka. O tych, które żyły w dżungli albo w górach, wiemy bardzo mało.
Jak kość staje się kamieniem

Nad pogrzebanym zwierzęciem rok po roku osiadają nowe warstwy. Naciskają na dolne, a te twardnieją, tworząc skałę. Przez cały ten czas woda podziemna wsiąka w kości i zęby. Niesie rozpuszczone minerały i zostawia je w maleńkich szczelinach. W ten sposób kamień powoli zastępuje kość, ale jej kształt zostaje. Naukowcy nazywają ten proces petryfikacją. Może trwać tysiące albo miliony lat.
Czasem woda rozpuszcza kość czy muszlę całkowicie. Wtedy w skale zostaje pusta przestrzeń w jej kształcie, czyli naturalna forma. Jeśli później wypełnią ją minerały albo piasek, powstaje kamienna kopia, którą nazywa się odlewem.
Małe zwierzęta o miękkim ciele, jeśli zostały szybko zasypane, mogą zacząć się fosylizować już po kilku miesiącach albo nawet dniach. Ale kości i muszle zachowują się znacznie częściej.
Nie tylko kości
Skamieniałością bywa też ślad. Naukowcy nazywają takie znaleziska skamieniałościami śladowymi. To odciski łap, odciski skóry czy piór, a nawet skamieniałe odchody. Ślady dinozaurów powstawały tak samo jak nasze, kiedy idziemy po mokrej ziemi. Potem odcisk przykrywał osad i on też zamieniał się w kamień.
Skamieniałości kryją się głównie w skałach osadowych, takich jak piaskowiec i łupek. Ale znaleźć je można dopiero wtedy, gdy znajdą się na powierzchni. Wiatr, deszcz, lód i rzeki powoli niszczą skały. Dlatego paleontolodzy szukają na brzegach rzek i pod klifami. Godzinami chodzą powoli i wypatrują, bo skamieniałość często ma nieco inny kolor niż kamień wokół.
Właśnie tak szukała Mary Anning. Urodziła się w 1799 roku w angielskim miasteczku Lyme Regis. Jej rodzina zbierała skamieniałości w nadmorskich klifach i je sprzedawała. Kiedy Mary miała około dwunastu lat, razem z bratem znalazła szkielet ichtiozaura, dawnego gada morskiego. Brat pierwszy natrafił na część zwierzęcia, a Mary wykopała szkielet. Później znalazła w tych samych klifach kolejne ichtiozaury, plezjozaury, a w 1828 roku także latającego gada pterozaura.
Spróbujcie w domu
- Odciśnijcie dłoń albo stopę w mokrym piasku lub plastelinie. To skamieniałość śladowa, tylko bardzo młoda.
- Wciśnijcie muszlę albo zabawkowego dinozaura w plastelinę i ostrożnie wyjmijcie. Powstała naturalna forma. Zalejcie ją gipsem, poczekajcie, aż stwardnieje, i zdejmijcie plastelinę. Teraz macie odlew.
- Powtórzcie eksperyment Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Wytnijcie z gąbki kość, włóżcie ją do słonej wody, a potem wysuszcie. Sól zostanie w środku gąbki, jak minerały w prawdziwej kości.
- Na spacerze nad rzeką albo nad morzem poszukajcie kamyków o niezwykłym kolorze albo ze wzorem. Obejrzyjcie je razem.
Jeszcze jeden niezwykły fakt
Jeden dinozaur mógł zostawić niezliczone ślady, ale szkielet miał tylko jeden. Po odległości między odciskami lewej i prawej łapy naukowcy oceniają, jak szybko poruszał się dinozaur. Każdy taki odcisk był kiedyś zwykłym krokiem po mokrym brzegu.