Growney

Blog GrowneyDla rodziców

Dlaczego dzieci tak często pytają „dlaczego” i jak odpowiadać

Podwójna tęcza nad górami i lasem na Alasce
Eric Rolph at English Wikipedia, CC BY-SA 2.5

„Dlaczego tęcza jest okrągła? A dlaczego trawa jest zielona? A dlaczego tak powiedziałaś?” Rodzice przedszkolaków znają ten potok na pamięć. Czasem wydaje się, że dziecko pyta tylko po to, żeby coś mówić. Badania pokazują coś innego. Dziecko naprawdę chce poznać odpowiedź i dobrze wyczuwa, kiedy jej nie dostaje.

Odpowiedź w jednym zdaniu

Ile pytań zadaje dziecko

Psycholożka Michelle Chouinard przeanalizowała rozmowy dzieci w wieku od roku do pięciu lat z dorosłymi. W jej badaniu dzieci zadawały średnio 76 pytań na godzinę. Chouinard nazwała pytania mechanizmem rozwoju. Dziecko dostaje dokładnie tę informację, której mu brakuje, i to wtedy, kiedy jej potrzebuje.

Pytania „dlaczego” pojawiają się wcześnie. W znanym badaniu Maureen Callanan i Lisy Oakes matki dzieci trzy-, cztero- i pięcioletnich przez dwa tygodnie zapisywały w dzienniczku wszystkie pytania dziecka. Nawet trzylatki pytały „dlaczego” i „jak to” o maszyny, przyrodę i ludzi wokół.

Później Deborah Kelemen, Maureen Callanan i ich współpracownicy poprosili o taki sam dzienniczek inne rodziny. Dzieci najczęściej pytały o zwierzęta, rośliny i ludzi, a rzadziej o przedmioty i przyrodę nieożywioną. Rodzice zaś zwykle wyjaśniali, jak coś się dzieje, a nie po co istnieje.

Dziecko czeka na wyjaśnienie

Psycholodzy Brandy Frazier, Susan Gelman i Henry Wellman sprawdzili, co robi dziecko po usłyszeniu odpowiedzi. Przeanalizowali nagrane rozmowy i przeprowadzili eksperyment w przedszkolach. Kiedy dorosły wyjaśniał przyczynę, dzieci się zgadzały albo pytały dalej. Kiedy odpowiedź nie zawierała wyjaśnienia, dzieci powtarzały to samo pytanie albo proponowały własną wersję.

Powtórzone „a dlaczego?” często nie oznacza więc uporu. Dziecko po prostu nie usłyszało odpowiedzi na to, o co pytało.

Badaczka Kathleen Corriveau z Uniwersytetu Bostońskiego opisuje też drugą stronę. Kiedy dorosły nie odpowiada albo mówi coś w rodzaju „bo tak już jest”, dziecko częściej porzuca pytanie. Nikt nie zabronił ciekawości, ale ona po cichu gaśnie.

Rozmowa jak gra w piłkę

Centrum Rozwoju Dziecka (Center on the Developing Child) na Uniwersytecie Harvarda nazywa takie rozmowy „serwem i odbiorem”. Dziecko coś pokazuje, pyta albo woła, a dorosły odpowiada spojrzeniem, słowem czy przytuleniem. Taka wymiana wzmacnia połączenia w mózgu dziecka. Na nich opierają się umiejętności komunikacji i bycia z innymi.

Liczy się więc nie encyklopedyczna dokładność, ale sama wymiana. Dziecko zaserwowało, a wy odbiliście piłkę.

Puszysta główka dmuchawca z nasionami
Greg Hume, CC BY-SA 3.0

Jak odpowiadać, kiedy pytań jest sto

Nikt nie wytrzyma stu pytań z rzędu z tą samą cierpliwością i nie ma takiej potrzeby. Kilka prostych sposobów pomaga i dziecku, i dorosłemu.

  1. Podajcie krótką przyczynę. „Dmuchawiec jest puszysty, żeby wiatr niósł jego nasiona”. Jedno zdanie z „bo” albo „żeby” już jest wyjaśnieniem.
  2. Zapytajcie „a ty jak myślisz?”. Dzieci często mają własną wersję. Wysłuchajcie jej, a potem dodajcie swoją.
  3. Mówcie uczciwie „nie wiem”. Potem zaproponujcie, żeby sprawdzić to razem w książce, na spacerze albo w muzeum. Tak dziecko widzi, jak szuka się odpowiedzi.
  4. Odkładajcie, zamiast zbywać. Jeśli prowadzicie auto albo jesteście zmęczeni, powiedzcie „To dobre pytanie, wrócimy do niego wieczorem”. I koniecznie wróćcie.
  5. Zapisujcie najlepsze „dlaczego”. Zeszyt pytań na lodówce zmienia potok we wspólną kolekcję. Raz w tygodniu można wybrać jedno i je rozgryźć.
  6. Zagrajcie w „dwadzieścia pytań”. Jedna osoba wymyśla przedmiot, druga zadaje pytania, na które można odpowiedzieć tylko „tak” albo „nie”.

Pytania też rosną

Ta ostatnia gra pokazuje, jak pytania zmieniają się z wiekiem. Psycholożki Azzurra Ruggeri, Tania Lombrozo i Alison Gopnik opisują dwa sposoby szukania odpowiedzi. Młodsze dzieci zwykle sprawdzają możliwości po kolei, na przykład „Czy to pies?”. Starsze częściej zadają pytanie, które odcina wiele możliwości naraz, na przykład „Czy to zwierzę?”. W badaniach naukowcy pomagali nawet małym dzieciom pytać trafniej, kiedy podpowiadali im cechy przedmiotów.

Każde „dlaczego” przy kolacji ćwiczy więc nie tylko pamięć, ale i umiejętność zadawania pytań. Kiedy następnym razem usłyszycie dziesiąte „a dlaczego?” z rzędu, pamiętajcie, że to nie test waszej cierpliwości. Dziecko uczy się wypytywać świat, a wy jesteście jego pierwszym rozmówcą.